O autorze
Doświadczony menedżer, szef projektów, konsultant i trener w dziedzinie współpracy badawczo-rozwojowej między uczelniami i biznesem, zarządzania innowacjami, zarządzania technologiami, outsourcing’u R&D. Jest aktywnym przedsiębiorcą – inwestorem, m.in. w dziedzinie “czystej energii”. Jego blog poświęcony jest tematowi zarządzania innowacjami w Polsce i za granicą. Jako praktyk biznesu przedstawia pułapki wdrożeniowe oraz najlepsze praktyki przy wdrażaniu innowacyjnych rozwiązań.

Majonezowa rewolucja

Tematy konferencji, warsztatów i spotkań przedstawicieli nauki, biznesu oraz administracji poświęconych innowacji i jej roli w polskiej gospodarce idą w tysiące. Innowacja, innowacje, innowacyjny – od kilku lat słowo innowacja odmienia się przez wszystkie przypadki. Jednak dziwnym trafem słowa nie przekładają się na ogólny poziom innowacyjności w Polsce. Dlaczego tak się dzieje?

Pozycja Polski w rankingach innowacji – z reguły zamykamy trzecią, czwartą dziesiątkę – nie napawa optymizmem. Od lat zajmuję się tematyką działalności badawczo-rozwojowej oraz jej komercjalizacją i często w rozmowach z ludźmi z całego świata mam problem z mówieniem o Polsce jako kraju będącym źródłem innowacji, które zna cały świat. Polska innowacja niestety kojarzy się cały czas ze śpiącą królewną, czekającą na księcia lub… zbawcę.



Czy możemy to zmienić? Tak, to możliwe. Możemy, a nawet powinniśmy w przeciągu najbliższych lat zrobić wszystko, aby wykorzystać potencjał naszej gospodarki i aby polskie produkty stały się poszukiwane przez firmy i konsumentów na całym świecie. Co istotne – te możliwości nie są osadzone w próżni.

Polska innowacja
Historia zna wybitnych polskich innowatorów: Łukasiewicza, Czochralskiego czy Karpińskiego. Mamy ambitnych i zdolnych studentów odnoszących sukcesy na zawodach i konkursach wynalazców na całym świecie. Mamy wreszcie znaczące środki (między innymi z UE) idące na wyposażenie laboratoriów. Skoro jest tak dobrze, dlaczego jest tak źle? Czego brakuje?
Używając metafory kulinarnej: mamy doskonałe jajka, dobrą oliwę, mamy sól i pieprz, a jednak nie potrafimy zrobić z tych wszystkich składników doskonałego majonezu.

Moim zdaniem wyzwaniem, przed jakim stoją polskie firmy, jest nie tylko poszukiwanie wynalazków i wdrażanie innowacji w sektorze high-tech, ale i ich transfer oraz szersza adaptacja podejścia pro-innowacyjnego w całej gospodarce. Jednocześnie wiele z wdrażanych innowacji powinno nie tylko bazować na unikalnych, polskich nowatorskich koncepcjach, ale w równej mierze powinno wynikać z syntezowania i kreatywnej adaptacji istniejących rozwiązań, produktów i procesów, gdzieś na świecie oraz ich łączenia w nowe pomysły i kompetencje.

Najważniejszym elementem nowego podejścia jest to, że polskie firmy potrzebują swoistego ekosystemu wiedzy, który stanie się katalizatorem przemian oraz źródłem innowacyjnych rozwiązań, tak aby cała gospodarka była w stanie je absorbować i aby na tym korzystała. Jest to jedyna droga, aby doprowadzić do wzrostu gospodarczego i tworzenia w Polsce nowych, dobrze płatnych miejsc pracy.

Jakie elementy są niezbędne do pojawienia się tego ekosystemu? O tym w kolejnym poście. Do zobaczenia!
Trwa ładowanie komentarzy...